poniedziałek, 5 września 2011

Dni Oświęcimia

Czeeeeeeeść ;)
Tak, tak. Znowu festyn. Z Agą jak zwykle ;*
Ale było. lol.
Wypowiedzi chaotyczne jak widać xD

Może jakoś uda mi się opowiedzieć co nieco od piątku.
Piątek rano do MORDu ustalić termin. Ciekawi????? termin egzaminu: 20 września godzina 10:30 - egzamin teoretyczny, po nim losowanie na egzamin praktyczny. I..? Będziecie trzymać kciuki, prawda? :) ładnie poproszę..
Później dostałam smsa, że moja kochana ekipa jest w Oświęcimiu. Pierwsza reakcja: CO?!?!?! Teraz mi dopiero piszesz?!?!?!?!
odpisałam, ze szkoda, bo gdybym wiedziała to bym była.
koniec dnia.
sobota rano miałam jechać do domu swojego gdzie remont, a w niedzielę na zakupy. w ostatniej chwili o godz 15:30 zapadła decyzja - dziś zakupy jutro Oświęcim.
Pojechałam na zakupy. Kupiłam sobie wielką pufe w Auchanie (zdj. kiedyś dodam xD) i dwie bluzki do pacy xD - zdj. niebawem. z zakupów to na studia jeszcze 4 zeszyty i cienkopisy (w tesco były artykuły szkolne -50%). Zakupy może i błahe ale są ;P
Wróciłam do domu dosyć późno i miałam wejść na kompa i coś pisać, ale już nie miałam siły, poszłam spać.
Niedziela rano - poranna toaleta, umyć włosy, zjeść śniadanie, ubrać się, wyjść na pociąg. Godzina 10:18 pociąg rusza, kierunek - Oświęcim. Byłyśmy 12:30 na miejscu. Sklep, 5-10 minut droga i oto piękne widoki 'naszego' lunaparku.
Wpuszczają o 16:00? powaliło ich? jakoś przemknęłyśmy z organizatorem ("one są ze mną" xD) i poszłyśmy się przywitać. Już ich nie zaskoczyłyśmy. Koza: "wiedziałem, że będziecie!". jasne.. ;P ciekawe skąd, nie? xD
Trochę nudy były z dwie godziny, później powoli się rozkręciło. pierwszy extreme - szok, później autodromy - wielki siniak na kolanie przez jakiegoś dzieciaka, później oczywiście kochany brejk ♥ i Oszczep zamulał. niestety. zeszłam, siadłam na schodach i pół godziny przesiedziałam, wstać nie mogłam.brzuch bolał, żołądek odmawiał posłuszeństwa, kręciło się w głowie, myślałam "co się kurna dzieje? ja nie mogę na brejku? niemożliwe! muszę!". poszłam po zimną wodę niegazowaną. wszystko jedno jaką nałęczowianka, cisowianka, żywiec zdrój czy inna. Tyle przesiedziałam, że szok. Już miałam iść po kozę, ale odzyskałam nieco siły i poszłam naładować się na extreme. Patrzę a tam Pepik. Wziął ode mnie wejściówkę, ale był w dobrym humorze. Rzeczywiście dobrze mi to zrobiło.
Później poszłam do Kozy i spytałam czy Pepik nas poznaje, odpowiedział twierdząco, a czy coś mówił? - odpowiedź przecząca. SUPER!zeszło też na temat kuli-katapulty. przypomniałam, że z Michałem obiecali mojej mamie wciągnąć mnie na nią i że już nie będzie kiedy skoro ją sprzedają, a on, że mogą teraz wciągnąć. Na szczęście do tego nie doszło. Później na brejku już luz.
Oszczep gdy wchodziłyśmy po raz eNty "o, Timon i Pumba znów przyszli" xD a jak. mamy rezygnować skoro przejechałyśmy tyle kilometrów?? wtedy to miała być ostatnia jazda gdyż było wpół do szóstej, a 18:08 (wg. babki) miałyśmy pociąg). Oszczep do Kozy by się przejechał. ja też żeby jechał wreszcie ze mną. on że nie. W końcu jednak się zgodził wszedł i kiwnął na mnie. poszłam i cieszyłam się jak małe dziecko. lol. no co? czekałam na to rok ;P w trakcie jazdy coś się niedobrze komuś zrobiło i chciał zejść to prawie zatrzymali, Koza wyszedł powiedział bym siedziała ja do Agi powtórzyłam, ale ludzie przyszli i musieli przerwać jazdę :/ wtedy my pędem po torby i na pociąg. Jeszcze "do widzenia" Pepikowi w odpowiedzi otrzymując uśmiech i "cześć". Na dworcu o 18:00, zerknięcie na tablicę - pociąg 18:15, czyli jak było w necie a babka powiedziała źle. a jeszcze z 2-3 jazdy by były :(
ale było ok. nie żałuję chyba że ego, że TAK KRÓTKO byłam.

w planach jest jeszcze.. hm. cii.. bo nie wypali. ale musi! trzymajcie kciuki by się udało, proszę. powiem tylko tyle - Tarnowskie Góry.


Wiecie już za pewne, że uzależnienie od kompa czy neta to nie moja działka. Nie na tyle by być dzień w dzień po pre godzin. Nie raz nie ma mnie pare dni. Na dłuższą metę nie dam rady. chyba jak każdy. muszę wiedzieć co się dzieje. Ale WYBACZCIE MI, że nie jestem uzależniona co za tym idzie - nie wchodzę tu dzień w dzień przez co mam zaległości w komentowaniu i czytaniu.
Dziś nie nadrobię nic bo jutro pobudka po 6tej (muszę wcześniej bo inaczej nie wstanę) postaram się jutro wieczorem po zakupach z mamą.
Środa i czwartek będę siedzieć u siebie w domu i trochę sprzątać wewnątrz i na zewnątrz przygotowując do dalszego remontu. Piątek - nie wiem. Sobota (i niedziela) mam nadzieję................... ;)
Kocham Was naprawdę i wybaczcie mi, że żyję nie tylko internetem a otaczającym mnie światem i rzadko wpadam i potem mam zaległości do nadrabiania, ale odpisze na każdy komentarz - dobrze o tym wiecie ;) w końcu od tej strony mnie znacie :)

Dobrej nocki skarby ;* dziękuję za wszystkie komentarze. jesteście THE BEST ♥!!
odpiszę. obiecuję.

9 komentarzy:

  1. ` jejku , ty to masz przygody. jak ja dawno nie byłam w lunaparku . ;O

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie ci z tymi festynami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny dni miałaś ^^
    i trzymam kciuki za coś tam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie ! Ja tez chcem do lunaparku ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Oświęcim to niedaleko mnie ;)


    jest nowa notka na :
    www.miss-daisyy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ja to ci zazdroszczę tylu festynów i takich znajomych ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ; ) ja też chce do luna parku !
    Zapraszam do mnie :
    http://wera-kawaii.blogspot.com/
    Miło by było gdybyś zostawiła coś po sobie <33.
    + obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. też nie jestem uzależniona od Internetu {choć czasami ślęczę bezczynnie przed komputerem}, dlatego aż miesiąc mnie nie było. :D
    najlepiej kupować rzeczy do szkoły w ostatnie dni, zawsze przeceny są. :DDDD

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją, więc pisz :)
Na pewno odwiedzę Twojego bloga, odpiszę, przeczytam, skomentuję..
A jeżeli podoba Ci się tutaj to zaobserwuj..