sobota, 16 lipca 2011

back again :)

Witajcie kochani po drugiej długiej przerwie!
Jak minął Wam ten niemal tydzień?
U mnie jakoś to było..
Z mamą i Agą - Cieszyn podbity!
Poniedziałek - o 8:40 wyjechałyśmy Comfort busem z Krakowa. Na miejscu byłyśmy 13:10 około. Potem do pokoju wynajętego na te 4 nocki na Srebrną 14. Zapłaciłyśmy i na miasto a konkretnie jeść ;) Poszłyśmy do CONIECO. Aktualnie conieco jest tylko w nielicznych miastach. A szkoda, bo mają pyszne jedzenie :) Później mały spacerek, redd's lub drink i na zakończenie dnia jakiś film.
Wtorek - wstałyśmy gdzieś o 8. śniadanie, a później do kauflandu bo niedaleko i w końcu na czeską stronę, trochę pochodziłyśmy i w końcu obiadek "u fajnego synka". Oczywiście zamówiłam sobie knedliczki z gulaszem, jakby inaczej ;) Co było później? nie pamiętam xD haha. ale wiem, ze kolacja w conieco, drink i znów jakiś film.
Środa - tym razem wstałyśmy troszkę później i po śniadaniu byłyśmy dopiero po 10. Później poszłyśmy na dworzec czeski sprawdzić ile trwa podróż i ile kosztuje do Ostrawy a ile do Pragi (niestety do Pragi bardzo drogo, a do Ostrawy w miarę i w dodatku niecałą godzinę) w drodze do czeskiego tesco. Wiem, że tesco i w Polsce jest haha. Szukałam knedliczka żeby wziąć do domu, ale wszystkie miały bardzo krótki termin ważności :( niestety. A może zna ktoś przepis na dobrego knedliczka z dobrym gulaszem? Obiad w restauracji Meksykańskiej "Pod zieloną 3" - jadłam zapiekankę z warzywami i mięsem w pokrojonym burito na pół z mamą, a mama coś z mięsa w ananasie i gruszce z ryżem ze mną na pół xD. O godzinie 17:00 poszłyśmy na film "Ratatouille" . Oglądałam już go nie jeden raz, ale że za darmo to czemu nie? Zwłaszcza, że nic ciekawszego nie było. W ogóle w tym roku Wakacyjne Kadry się nie postarały o dobry repertuar - wg. mnie. Na zakończenie dnia oczywiście conieco i redd's i.. laptop padł i zero filmu.
Czwartek - rano znów wstałyśmy później. miałyśmy się pakować, ale jakoś tak wyszło, że nie xD Poszłyśmy pospacerować trochę na stronę czeską. Wzięłyśmy koc i po czeskiej stronie Olzy usiadłyśmy i grałyśmy w remika ;) Innymi grami jakie grałyśmy podczas naszej wycieczki było 'Cygano', 'Makao' czy 'Dupa biskupa', a z mniej znanych (czyt. potrzebne specjalne karty) w 'Cytadelę'.Obiadek w małej restauracji gdzie kompot to woda z sokiem xD Ale ogólnie jedzenie bardzo dobre. Jadłam pierogi ruskie na pół z mamą, a ona roladki zawijane ze szpinakiem i czymś tam na pół ze mną (znowu haha.) Ale przynajmniej można popróbować dwa danie, nie? Później poszłyśmy jeszcze na ul. Głęboką bo są tam fajne sklepy i trochę się rzeczy złowiło. W Moodo złowiłam zielona bluzeczkę na ramiączkach, w Housie strój kąpielowy kolorowy, w Drogeriach Polskich aż 5 lakierów pękających i w sklepie DM (chyba się tak nazywał) czarno-fioletowa torbę. Ostatni sklep jest bombowy! Jest tam bardzo dużo czaderskich rzeczy: ubrania, torby, paski, okulary, przypinki, portfele, kolczyki, łańcuchy, zegarki itp.. W tym sklepie właśnie 2 lata temu kupiłam swoje żółte okulary przeciwsłoneczne Kanyego Westa. W tym roku przyszłą kolej na torbę. No i właśnie to pisząc przypomniałam sobie, że zastanawiałam się nad portfelem i nawet nie poszłam drugi raz go obejrzeć. "Z torbą" musiałam się przespać. W końcu to 120zł więc musiałam sprawę przemyśleć czy kupować czy nie.W końcu w
Piątek poszłam po tą torbę i jestem z niej bardzo zadowolona. Tak, już. Dodatkowo jeszcze kupiłam po stronie czeskiej dwie butelki Blue Curacao. tak dwie. Starczy minimum na rok, a nie trzeba będzie jechać po nie specjalnie. Poza tym tanio - za obie 24zł. A to jest pyszne, dolać do sprite trochę + sok z cytryny i mniam :) Po 'zakupach' już trzeba było się pakować. Pakowanie nie zajęło dużo czasu. Obiad? Znów w tej samej restauracji i ja znów ruskie. Mama pierogi z kapustą, a Agnieszka z mięsem. wymieniłyśmy się po jednym pierogu i w ten sposób każda każdego spróbowała ;) Ale moje były najlepsze ;) na drugim miejscu z mięsem. Co ciekawego, w menu pisze 8szt. dzień wcześniej przynieśli mi 9 jak i teraz mamie i Adze po 9. Mnie niestety tylko 6 bo reszta się rozleciała przy gotowaniu, mili donieść. Zjadłam daną porcję i już nie byłam głodna, a tu widzę panią idącą do nas do stolika. Myślę "pewnie wg. menu będą dwa, albo żeby było po równo z każdą to trzy" przyniosła i szok! kolejne 6 pierogów. Ale dojeść już nie dałam rady.
Godzina 14:10 miałyśmy busa. Wpół do drugiej poszłyśmy jeszcze po coś na drogę w tym właśnie conieco dla mnie :) Wzięłam sobie ukochanego pełnego rożka. Zjadłam oczywiście w busie chyba po godzinie jazdy.

Jazda do Cieszyna była super. Pogoda super, gorąco, a w busie klima. Cudownie się jechało, a ja zaczęłam książkę czytać. Spodobała mi się po paru, parunastu stronach, ale jednak :) Później rano zanim reszta się obudziła doczytywałam po 2-3 rozdziały dziennie. W drodze powrotnej była straszna ulewa i burze. Za ciemno do czytania. W dodatku kierowcy jeździli jakoś dziwnie. Najpierw tir wyjeżdżał ze stacji paliw prosto pod busa, kierowca nasz po hamulcach a ten dalej jedzie. Za ostro hamować się nie dało bo ślisko. Kierowca zjechał na lewy pas i całe szczęście bo byłoby zderzenie z tirem jak nie przodem to bokiem na pewno, no i szczęście że z naprzeciwka też nikt nie jechał. Dopiero jak zrównaliśmy się z tirem, ale już nas widzieli. Później sytuacji, że ktoś zajeżdża drogę lub wymusza pierwszeństwo mieliśmy z 5. Co jakiś czas też był korek. Kiedy się przejaśniło zajęłam się książką, ale nie na długo bo ją skończyłam. Przewidziałam to i chciałam się zaopatrzyć w drugą jej część na drogę ale w żadnej z dwóch księgarni nie było :( W dodatku iPod mi się rozładował po 1/3 piosenki Ewy Farnej ;/ Więc kompletne nudy były gdzieś przez pół drogi na pewno. Ale jakoś to przeżyłam, bus zajechał do Krakowa godzinę opóźniony. Po wyjściu i założeniu jakże ciężkiego plecaka pognałam na drugi koniec galerii  do Empiku po drugą część. Ale wczoraj już nie czytałam. Dzisiaj rano trochę przed śniadaniem i wyjazdem do weterynarza z moim psem. Co do psa to ledwo pojechałyśmy rozchorował się znowu. Tym razem poważniejsza choroba. Po badaniach krwi wyszło, że norma dla wątroby jest niemal trzykrotnie przekroczona. Norma to chyba 50% do 100% czy jakoś tak, a nasz ma 275%. Teraz ma zakaz jedzenia niemal wszystkiego co jadał - parówki, wędliny, kiełbasy, kości, słodycze w tym czekolada, ciastka, ciasta, cukierki; jedynie jeść może kupowane kości ze sklepu zoologicznego czy u weterynarza, gotowane mięso, ryż, makaron, warzywa i saszetki typu Pedigree + oczywiście sucha karma.

Nie zanudzam Was już tymi opowieściami ;) Jedynie mogę gorąco polecić książkę wymienioną wyżej, Rachel Hawkins "Dziewczyny z Hex Hall". Przynajmniej pierwszą część, bo w drugą jeszcze dokładnie się nie zagłębiłam ;)
Zdjęcia.. No tak, miałam się postarać. Jakoś natchnienia nie było i mam tylko DOSŁOWNIE pare..

'Ratatouille' - chcę takiego szczura ;)
Image and video hosting by TinyPic
Szefunio
Image and video hosting by TinyPic


 "U fajnego synka"
knedliczki :)


Studnia Trzech Braci 
Może wrócę do Cieszyna jeszcze ;)
rynek czeskiego Cieszyna
Przy Zamku w polskim Cieszynie
Zakupy:
Image and video hosting by TinyPic
torba - Living Dead Souls
Image and video hosting by TinyPic
z boku
Image and video hosting by TinyPic
z tyłu
Image and video hosting by TinyPic
Moodo

Image and video hosting by TinyPic
House
Image and video hosting by TinyPic
Kaufland
Image and video hosting by TinyPic
Polskie Drogerie


Na koniec widoki z miejsca 'widowiskowego' przy Zamku polskiego Cieszyna
Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic

rzeka Olza

Pozdrawiam Was wszystkich i dziękuję, że jesteście mimo, że mnie często nie ma ;*
Na komentarze pod poprzednim postem odpowiem jutro wieczorkiem gdyż zaraz jadę na Dni Dobczyc, a jutro popołudniu prawdopodobnie będę jeszcze raz ;)
Buziaki i dużo dużo słońca kochani.
Love ya ♥

30 komentarzy:

  1. Wspaniała torebka! Śliczna jest :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Nominowałam Cię do ONE LOVELY BLOG AWARD. Więcej informacji na moim blogu:).

    OdpowiedzUsuń
  3. oo olza na histori się o niej uczyła. Zazdroszcze ładne zdjecia.
    zapraszam! :d

    OdpowiedzUsuń
  4. oo właśnie ostatnio widziałamw drogerii takie lakeiry, ale się nie przyglądałam, ani też niestety nie sprawdziłam ceny :(

    ile kosztowaly i jak się sprawują? :)

    ------
    musiało być super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega miałaś wyjazd . :* i chyba się udał :)
    Ojj , współczuję z pieskiem. 3mam kciuki aby szybko wyzdrowiał ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o jaaaaaaaaaaaa! torba za 120 PLN? :O
    haha podziwiam Cie w tym momencie ze zdecydowas sie zagarnąć ją kolejnego dnia; :D ja do tej pory (czyt od kilku miechów) nie potrafie sie przełamać i wydać tyle by kupić sobie torbe za bodajze 119 PLN ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam ! :* Zostałaś nominowana przeze mnie do zabawy ' One Lovly blog Awards ' . Szczegóły na moim blogu :
    http://psychiczniexzakochana.blogspot.com
    Pozdrawiam. ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że wyjazd się udał i fajnie przebiegał. To najważniejsze! Poczyniłaś ciekawe zakupy. Strój i lakiery najbardziej przykuły moją uwagę. Skoro polecasz tą książkę to muszę poważnie pomyśleć nad zaopatrzeniem się w nią. Oczywiście jak przeczytasz już drugą część to czekam na recenzję! :)

    Pozdrawiam!
    http://www.fashion-life.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam !
    Mini konkurs zachęcam do zgłoszenia ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam cię :) Więcej na blogu .

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna ta torba.;)
    ___________

    phootoblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. O, super fotki!:) Lakiery mi się podobają, mm:D.
    no i ten film lubię^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej :) Podoba mi się Twój blog, dlatego nominowałam go do One Lovely Blog Award :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie, aby zapoznać się z zasadami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie nominowałam twojego bloga do konkursu mój blog to description-of-my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. śliczne zdjęcia ładne kolorki lakierów ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. widoki mm :)
    wróciłam do blogowania zapraszam! :)
    http://wiggaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. zostałaś nominowana do naszej zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. oo, dziękuje ci ;D
    pracuję w takim zwykłym sklepie z odzieżą, obuwiem itd. siostra mi załatwiła bo sama tam pracuję ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. wow widoki świetne ;> widzę , że wyjazd się udał :>

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale miałam czytania! :) Fajnie spędziłaś te kilka dni. Po ile były okulary z Kauflanda? :) torba- geniusz, lakiery też ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak, ja robiłam te wszystkie zdjecia.;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pewnie też bym je brała hihi :)chociaż ja za moje dałam całe... 7 zł (te ciemne, które zwykle mam na nosie na zdjęciach :D)

    OdpowiedzUsuń
  23. Może odważny, ale to jedyne co przychodziło mi do głowy.

    Te lakiery do paznokci są super! ^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow , ale się rozpisałaś <333333
    Super foty :D:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi ten tydzień minął niezbyt ciekawie :/
    Ale widzę że tobie bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. świetne zdjęcia, Torba genialna!

    OdpowiedzUsuń
  27. fajne zdjęcia <3
    torba jest wspaniała!
    świetny blog,zapisuję się do obs.
    pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  28. Ha no jasne że dzięki mnie ta pogoda ^^
    lakierryyy <3
    Fajnie że wyjazd się udał :)

    Shape'a z ćwiczeniami kupowałam już daaawno, teraz rzadko (o ile w ogóle) dają jakiekolwiek płyty. Ale można kupić na jakiejś stronie w necie, tylko nie pamiętam na razie jakiej :\\
    mi do biegania też ciężko się przekonać i każdego dnia staczam sama ze sobą walkę, żeby w ogóle wyjść z domu :P
    Też bym wolała wyjść na rower, czy rolki, ale wszystko jest przeciw mnie - rower zepsuty, rolki za małe xp

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją, więc pisz :)
Na pewno odwiedzę Twojego bloga, odpiszę, przeczytam, skomentuję..
A jeżeli podoba Ci się tutaj to zaobserwuj..